Lifestyle Recenzje

Nasze nowe wspólne hobby – testujemy Thule Yepp Nexxt Maxi

Przejażdżki rowerowe od zawsze były moją pasją. Nic tak nie relaksuje jak wysiłek fizyczny połączony ze świetnymi widokami. Wiedziałam, że gdy tylko Antoś podrośnie będę starała się zaszczepić w nim przyjemność z jeżdżenia na dwukołowcu. Kiedy nadszedł ten moment – moment pierwszej przejażdżki byłam strasznie ciekawa czy mojemu synkowi spodoba się ta ‚atrakcja’. W głębi ducha przeczuwałam, że z jego temperamentem i ciekawością świata, mam murowany sukces. Bardziej obawiałam się, że może nie chcieć siedzieć w foteliku rowerowym. Na szczęście intuicja mnie nie zawiodła – pierwszą wspólną trasę rowerową przejechaliśmy z uśmiechami na twarzy. Niepotrzebnie się martwiłam – Antosiowi bardzo dobrze siedziało się na foteliku, wszystko widział i obserwował. Wiem już, że podróże rowerem będą naszą wspólną pasją i spędzaniem czasu – Na ten moment czekałam! 🙂

Po długich poszukiwaniach zdecydowaliśmy się w końcu na fotelik Thule Yepp Nexxt Maxi w kolorze czarnym. Montowany jest on do bagażnika znajdującego się na tyle roweru.

Przede wszystkich zwracaliśmy uwagę na to by krzesełko spełniało wymagania standardów bezpieczeństwa. Wcześniejsze modele marki Thule posiadały 3 punktowe pasy bezpieczeństwa. W wersji, który posiadamy zostało to zmienione. Teraz fotelik ma regulowane, wyściełane 5-punktowe pasy bezpieczeństwa . Zdecydowanie jest to dużą zaleta ponieważ bardziej ubezpiecza nasze dziecko podczas jazdy oraz wpływa na maksymalny komfort maluszka.
Antoś jest teraz na takim etapie, że z łatwością otwiera powszechne klipsy, pasy. Przed zakupem fotelika wiedzieliśmy, że klamra zabezpieczająca dziecko przed wypadnięciem z fotelika musi mieć niebanalne zamknięcie – czyli takie, którego mój synek nie otworzy:D W foteliku, który posiadamy, na olbrzymi plus zasługuje konstrukcja zapięcia pasów bezpieczeństwa. Magnetyczna klamra ułatwia szybkie i bezpieczne przypięcie małego pasażera . Dwulatek nie jest w stanie samodzielnie otworzyć tego zabezpieczenia. A nas to bardzo cieszy, gdyż spokojnie możemy sobie podróżować, nie martwiąc się o to, że Antoś coś tam majstruje za plecami i przypadkiem rozepnie się z pasów.

Fotelik jest miękki, lekki (2,5kg) oraz posiada siedzisko, które jest zabezpieczone twardą, zewnętrzna obudową. Siedzisko pokryte jest wygodną gumową wkładką. Zależało nam na tym by amortyzował wstrząsy najbardziej jak się da. Od samego początku wiedzieliśmy, że będą to wycieczki nie tylko po równych, miastowych terenach, ale także po wiejskich, leśnych drogach. Wygoda była tutaj kluczem do sukcesu 😀 Krzesełko zostało wykonane z wodoodpornych materiałów, które bezproblemowo można wyczyścić oraz szybko wysuszyć.
Fajne jest to, że tył Thule Yepp Nexxt Maxi wyposażony został w element odblaskowy. Zauważyłam, że niektóre foteliki tego nie posiadają a rodzice muszą sobie radzić np. przywieszaniem żółtej odblaskowej kamizelki.
Dodatkowym atutem jest to, że fotelik rośnie wraz z dzieckiem. Zapięcia stóp i podnóżek można dowolnie dopasowywać do wzrostu dziecka. Producent podaje iż dziecko może być przewożone w foteliku do lat 6 z maksymalna wagą 22 kg.

Istotny jest także montaż fotelika. Jak wspomniałam wcześniej krzesełko mocujemy na bagażniku. Warto także wspomnieć o tym, że cała konstrukcja montowania została zaprojektowana tak, że uniemożliwia kradzieży tronu małego podróżnika. Skąd taki wniosek? Chodzi o to, że ostatecznym krokiem przymocowanie fotelika jest przekręcenie kluczyka, który łączy cały stelaż z rowerem. Bez tego kluczyka nie możemy odczepić siedziska.

Czy jesteśmy zadowoleni z naszego wyboru? Zdecydowanie tak. Fotelik spełnia nasze oczekiwania a radość Antoniego podczas jazdy jest bezcenna. A tak na marginesie.. jedyne do czego mogłabym sie przyczepić jest to, że krzesełko nie posiada regulacji do pozycji półleżącej. Jednak, wydaje mi się, że funkcja ta nie byłaby u nas używana. Antoś nie należy do śpiochów, to raz, a dwa jest zbyt ciekawy tym co się dzieje wokół niego więc chyba by sobie nie darował jakby przespał jakiś ciekawy moment 😀 Mogę więc śmiało zaryzykować stwierdzenie, że Antoś stał się pasjonatem jazdy na rowerze. Ufff.. całe szczęście, że kask mu nie przeszkadza i nakłada go z miłą chęcią. A jak moi drodzy u Was? Pokonujecie już wspólnie trasy rowerowe? Czy to dopiero przed Wami? A Może Wasze szkraby nie złapały bakcyla? Dajcie znać! :)))

Fotelik Thule Yepp Nexxt Maxi -cena 619zł PLN
Okulary Antosia- Tootiny
Moje okulary – RAYBAN- do kupienia w sklepie EYERIM
Kask Antosia- Kido

 

 

Mogą Ci się spodobać także

2 Komentarzy

  • Odpowiedz
    lukrecja
    29 lipca 2017 at 20:34

    piękny rower !!!!!!!!!1

  • Odpowiedz
    mamuskowa kraina
    29 lipca 2017 at 20:35

    Hej!,
    My także uwielbiamy wspólne przejażdżki rowerowe. Fajnie, że dzieci i rodzice maja wspólne hobby 🙂
    Pozdrawiam,
    Marta

  • Zostaw komentarz