Porady

Kolki, kolki, koleczki…

Kolki, kolki, koleczki…

Wychodzimy ze szpitala z uśmiechami na ustach i myślą „w końcu będziemy razem w naszym domu”. Położne na do widzenia przypominają jeszcze o karmieniu Antosia: „proszę pamiętać o przystawianiu maluszka do piersi co 2 -3 godziny. Jak będzie spał to na spiocha niech doi”

W samochodzie myślę sobie „hmm.. to on będzie tylko jadł i spał? Super, sama wypocznę i zregeneruję siły po porodzie..”

Minęły trzy tygodnie.
Wykonuje pierwszy telefon do położnej
– „Przepraszam, że zawracam Pani głowę, ale Antoś nie śpi od 4 godzin, pręży się i ciągle płacze.. nie wiem co mam robić.. Co mu jest?”
– karmisz nadal piersią? Nie jadłaś czegoś co mogłoby mu zaszkodzić?
– Na pewno nie, co jak co, ale dietę mam chyba aż nadto rygorystyczną…
– Wiesz, on już jest starszy i nie będzie spał tyle co po porodzie, bardziej może martwic ten brzuszek…Możliwe, że zaczynają się kolki..

Wizyta u pediatry i potwierdzenie słów położnej..

„Antoś ma kolki.. nie znaczy to, że będzie rozwijał się gorzej wszystko będzie dobrze…, ale ten okres wymaga od Was sporej cierpliwości- to najlepszy lek na kolki… czas i cierpliwość”.

Dzień w dzień to samo… płacz, lulanie, podrzucanie, chwila snu i wszechobecny cycek.. Moja babcia widząc mnie karmiącą Antosia kiwa głową i rozczulona mówi „to jest lekarstwo na wszystko.. ” W duchu przytakuje i zgadzam się z nią. Czas karmienia to czas spokoju i ciszy. Mija miesiąc, dwa, trzy.. wyglądam jak zombie, za to Antoś ładnie przybiera na wadze, zyskuje nowe umiejętności, rozwija się dobrze i coraz rzadziej płacze.. „jednak TO nie trwa wieczność, poradziliśmy sobie! W końcu!” ciszymy się trochę nieśmiało… [żeby nie zapeszyć- a jak, pesymistyczny głos musiał się odezwać]2016-05-23 12.47.31 2-1

Dokładnie po trzech miesiącach pożegnaliśmy kolki. Stało się to z dnia na dzień- naprawdę! Z ręka na sercu mogę powiedzieć Wam, że żadne specyfiki (niby to) na kolki- nie pomagały – w naszym przypadku.

Co więc przynosiło ulgę mojemu synkowi?

Rytmiczne śpiewanie w kółko tej samej melodii (u nas hitem był Pan Tik Tak ), masaż brzuszka, leżenie na brzuszku, podrzucanie, lulanie i pierś, pierś, pierś na okrągło.

Drogie mamusie, które akurat macie ten sam problem co my dawniej- uzbrojcie się w cierpliwość, kosztuje to dużo wysiłku, baaardzo! Ale wiecie co? Teraz mam najbardziej pogodne dziecko na świecie! Może jego codzienny, wspaniały, głośny i szczery śmiech to rekompensata za te ‚kolki, kolki, koleczki…”

A jakie są Wasze doświadczenia z kolkami? Maluszki miały tę przypadłość? Jak sobie radziłyście, jak długo trwały? Podzielcie się swoimi historiami.

Mogą Ci się spodobać także

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Qlka
    3 lipca 2016 at 06:51

    U nas na trzecim miesiacu sie nie skonczylo niestety. Tzn pojawila sie gigantyczna poprawa. Absolutnie nie bede zaprzeczac. Odstawilam espumisan..minely moze 2 tyg i zaczelo sie od nowa😟 poszlam do pediatry..pytala czy zmienilam diete. Powiedzialam, ze tylko odstawilam espumisan. No i niestety..musze mu podawac nadal. Slowa pediatry mnie zmartwily..”niektore dzieci maja problemy brzuszkowe nawet do 6 miesiaca”. Nam zostaly jeszcze 2 miesiace..ale juz sie boje, czy po odstawieniu kropelek ZNOWU to nie wroci.. Poki co podaje i synek jest kochaniutki usmiechniety ( nie licze czasu kiedy ma skoki rozwojowe 😉)

  • Odpowiedz
    peugeotcikowa
    3 lipca 2016 at 18:52

    Igorowi temat kolek był obcy 🙂

  • Zostaw komentarz