Dom Porady

KarmiMy się miłością, karmiMy się zdrowiem

KarmiMy się miłością, karmiMy się zdrowiem

-„Ciekawe czy będziesz miała pokarm…” Zapytał chyba już 10 raz w ciągu trzech dni.. Powoli zaczynało mnie to drażnić 🙂
-„Nie wiem Patryk, naprawdę. Okaże się po porodzie. Co ma być to będzie. W sumie w szkole rodzenia mówili, że każda z młodych mam ma pokarm.. no, ale jakby tak było, nie produkowaliby mleka modyfikowanego. Zobaczymy..”
– „A chciałabyś w ogóle karmić piersią?” Nadal drąży temat..
– „No pewnie, że bym chciała, pewnie większość z mam chciałaby przeżyć tę przygodę…”

Nasza przygoda trwa już 15 miesięcy i póki co, końca nie widać 🙂 Czy początki były łatwe? Niestety nie. Antoś, po porodzie, w ogóle nie mógł załapać o co chodzi. Zaczynaliśmy się obawiać, ze figę z tego będzie. Nie jadł z piersi więc położna zabrała go na dokarmienie. Wypił przeznaczoną dla niego ilość pokarmu i wrócił do mnie. Na zalecenie pielęgniarki przystawiłam go po raz kolejny do piersi i chyba wtedy stał się cud (albo po prostu zrozumiał, że mama ma dla niego coś lepszego niż butelka) bo zdecydował się na drugie śniadanie – tym razem u mnie na rękach i przy moim sercu.

Po powrocie ze szpitala, bolące piersi dały się we znaki. Mimo to, nie zaprzestałam karmienia. Wzięłam się w sobie, pomyślałam, „przecież to najlepsze co możesz mu dać” i karmiłam, karmiłam, karmiłam… a ból zmniejszał się, zmniejszał aż w końcu ustał 🙂

Przy kolkach, cyc był chyba najlepszym lekarstwem. Jedząc, Antek się wyciszał, uspokajał, często zasypiał. Więc i ja mogłam odetchnąć od ciągłego lulania.

Czy faktycznie istnieje coś takiego jak dieta matki karmiącej? Zasłyszałam pogląd, że to jeden wielki mit. Przeczytałam kilka książek odnośnie karmienia piersią. Jedni autorzy twierdzą, ze lepiej uważać z oryginalnymi potrawami, inni wręcz zachęcają do eksperymentowania. Ja niestety, nie mogę się w żaden sposób do tego odnieść, gdyż jadłam prawie wszystko gotowane (na widok gotowanej piersi z kurczaka i marchewki już się nie uśmiecham). Dlaczego? No właśnie przez te nieszczęsne kolki.. Już wolałam niczego nie prowokować jedzeniem, bo i tak ten mój synek wiele się namęczył. Na szczęście przeszło.

Kryzysy laktacyjne pojawiały się co 3 miesiące.. Jak Antoś skończył pół roku, myślałam, że cyckowanie się skończy.. pokarm był, ale nie w nadmiernych ilościach. Do tego mój mały chłopczyk wymyślił sobie, że jakoś lepiej mu smakuje z lewej piersi niż z prawej.. 😉 Na szczęście ten widzi miś nie trwał długo.

Teraz, jak Antoś zajada już obiadki, deserki i inne wynalazki, sama traktuję cycolenie jako taki ‚syropek’ – bomba witaminowa dla Antka.

Dlaczego więc tak długo się karmimy? (celowo używałam liczby mnogiej) Może warto byłoby już zakończyć ten etap? (tak na marginesie, ostatnio wyczytałam, że powinno się karmić piersią do pierwszego stałego zęba 😮 😮 😮 ) A dlatego, że mleko mamy ‚rośnie’ wraz z dzieckiem. Zawiera witaminy najbardziej potrzebne w danym okresie rozwoju maluszka. Skoro Antek nie chce zaprzestać, widocznie jest mu to nadal potrzebne. Ba, czekamy do samo odstawienia. Zadziwia mnie to moje dziecko, kiedy wszystko mu przychodzi tak samo z siebie. Chciałam też zaznaczyć, że mamusie również zyskują na tych przytulaskach. A bardzo rzadko się o tym mówi. Co więc kp daje mamie? Szybciej obkurcza się jej macica po porodzie w związku z czym połóg przebiega mniej dokuczliwie. Chroni ją przed nowotworami piersi, jajników oraz szyjki macicy. Zapobiega osteoporozie oraz depresji poporodowej.

Nie mam żadnych obiekcji do karmienia mlekiem modyfikowanym. Są różni ludzie, różne charaktery, różne sytuacje. Na początku sama nie byłam jakoś strasznie nakręcona na karmienie piersią. Zostawiłam to ‚Siłom Wyższym’ – co ma być, to będzie. Natura pozwoliła mi cieszyć się tym długo. Jednak, najważniejsze w tym wszystkim jest to by zadecydować tak, by być w zgodzie z samym sobą (no i czasem naturą ;))

A jak jest u Was? Opowiedzcie o swoich decyzjach, swojej przygodzie 🙂

Mogą Ci się spodobać także

2 Komentarzy

  • Odpowiedz
    Ola
    19 lipca 2016 at 18:43

    Karmimy sie juz miesiąc, początki bardzo podobne jak u Pani tylko u nas skończyło sie na nakladkach.. Niestety Maluszek inaczej nie chce do tej pory.
    Jak przeżyliście kryzysy laktacyjne, jakies wskazówki? Bardzo sie ich obawiam..

    • Odpowiedz
      Dominika
      25 sierpnia 2016 at 09:21

      Hej! Nie bój się o kryzysy laktacyjne. Pij dużo wody, jedz dużo i zdrowo 🙂 podobno pokarm jest w głowie 😘

    Zostaw komentarz