Dom Lifestyle Porady

„Jak on tu będzie…”

– „Jak on tu będzie…”
Leżę i liczę kopnięcia- to w brzuch, to w bok. Samir się przygląda i zaczepia mnie łapą.
-„Jak się dziecko urodzi, to ja nie wiem co Wy z tym psem zrobicie” pyta babcia widząc tę sytuację.
-„A co mamy zrobić? Będzie tak jak jest do tej pory, nie Samir?” Odpowiadam z uśmiechem, głaszcząc ten czarny łepek.
-„Tak, taki wielki pies i takie małe dziecko, gdzież to tak” babcia nie dowierza.– „Ojej, ale to nie jest jakiś agresywny pies, takie rasy kupują specjalnie w domach, w których jest maluszek. Na pewno będą się z Antosiem razem bawić”
-„A gdzie tam.. budę mu trzeba wybudować, jeszcze szczeknie, przestraszy maluszka, ja nie wiem jak on tu będzie..”
-„Jakoś będzie, babciu..” kończę rozmowę..
Wracamy ze szpitala. Wchodzimy do domu. Samir wita się z nami jak gdyby nigdy nic. (nie, nie… z budy nie wychodzi, nadal mieszka w domu :D)
-„Patrz piesku, zobacz jaki maluszek, przywitaj się z Antosiem” nachylam nosidełko w jego stronę..- popatrzył, powąchał i… poszedł niewzruszony, naprawdę!

Trochę się zaniepokoiłam jego reakcją, ale pomyślałam, ze pewnie jest w takim samym szoku jak my wszyscy 🙂 Sytuacja ta powtarzała się przez co najmniej dwa tygodnie. Nie zwracał w ogóle uwagi na szkraba. Gdyby nie to, że Antoś płakał, to pies nawet by nie wiedział, że jakiś malutki człowieczek z nami zamieszkał. Po prostu dziwne wydawały mu się te dźwięki, ale chyba nie bardzo wiedział skąd dochodzą. Na szczęście sytuacja ta zaczęła się zmieniać. Z miesiąca na miesiąc coraz bardziej się poznawali i byli siebie ciekawi. Samir częściej podchodził i obwąchiwał maluszka, czasem nawet go polizał po nóżce. Kiedy Antoś miał ‚marudy’ wystarczyło powiedzieć ‚Antoś, zobacz piesek idzie do Ciebie..’ i uśmiech murowany. Tak jest do tej pory z tym, że teraz są nierozłączni! Gdzie Antoś, tam Samir, gdzie Samir, tam Antoś. Wzajemnie się częstują (Antoś zamiast sam zajadać karmi psa, a ten, by nie być mu dłużnym przynosi piłkę, bądź kija i czeka na rozwój wydarzeń) robią sobie figle. Antek łapie psa za ucho i się śmieje, z zamysłem nadepnie go na łapę. Samir biegnie z końca podwórka i nosem przewraca Antka. U w i e l b i a m patrzeć na te ich wspólne zabawy i ciągle rozwijająca się przyjaźń- tak pies to prawdziwy przyjaciel człowieka.

Na dowód tych słow opowiem Wam pewną historyjkę, która miała miejsce kilka tygodni temu.

Siedziałam z Antosiem na dywanie, bawiliśmy się. W pewnym momencie Antek uderzył się klockiem i zaczął mocno płakać. Nim zdążyłam wziąć go na ręce i uspokoić, Samir (który ma zabronione przychodzenie na górę i tej zasady przestrzega) wbiegał po schodach i szybko znalazł się przy Antosiu – energicznie merdając ogonem, by ten zwrócił na niego uwagę i przestał płakać. Tak też się stało! Gdy mój szkrab zobaczył psa, od razu zapomniał o całej sytuacji i już miał ochotę na wspólną zabawę.
Jestem bardzo szczęśliwa, że Samir towarzyszy Antosiowi od samego początku. Wiem, że jego relacje z psem bardzo wpływają na rozwój. W przyszłości to na pewno też zaprocentuje i wprowadzi Antka w ‚świat’ wyższych wartości, co uczyni z niego dobrego człowieka.

Więc mamusie, jeżeli macie ułożonego psa, którego traktujecie jak przyjaciela oraz on traktuje Was tak samo, nie musicie się obawiać.
Miło mi będzie, jeżeli opiszecie własne doświadczenia w temacie dziecko- pies. Może jakieś śmieszne historyjki? Podzielcie się 🙂

 

Mogą Ci się spodobać także

2 Komentarzy

  • Odpowiedz
    Etatowamatka
    28 czerwca 2016 at 07:35

    Nasza Gauri -terrier czeski była zanim urodził się Nikoś 2 lata. Przed urodzeniem dziecka słyszałam takie same komentarze na temat psa jak Ty- że trzeba bedzie go oddać. Nie wyobrażaliśmy sobie tego bo to był i nadal jest nasz przyjaciel. Teraz Gauri i Nikoś to najlepsi przyjaciele, jestem zadowolona z tego jak bardzo pies uczy dziecko wrażliwości.

    • Odpowiedz
      Dominika
      30 czerwca 2016 at 14:30

      Zgadam się w 100%. Psy potrafią bardzo duzo nauczyć! Piękne to jest 🙂 Fajnie, że nasze dzieci mają takich przyjaciół :]

    Zostaw komentarz